Czy WIG pobije rekord?

Tanio czy drogo

Czy WIG pobije rekord wszechczasów?

Od kilku dni przeglądając niektóre portale o tematyce finansowej spotykam się z często zadawanym pytaniem: czy polska giełda przebije szczyty z czasów hossy w 2007 roku? Czy indeks szerokiego rynku WIG pobije rekord wszechczasów. Bardzo wiele osób, również w komentarzach pod artykułami, prowadzi burzliwą dyskusję na ten temat. Jedni twierdzą, że mamy bardzo duży potencjał do wzrostu, koniunktura jest dobra, gospodarka się rozwija, zyski budżetu Państwa jak i spółek rosną. Inni natomiast widzą same zagrożenia takie jak nadchodzący krach w Chinach (swoją drogą nie wiem jak można przewidzieć krach, prędzej recesję), ryzykownie wysokie wyceny na giełdach krajów rozwiniętych – głównie w USA, oraz nieprzewidziane wydarzenie geopolityczne, które pogrąży giełdy na świecie.
Wszystko to oczywiście ma zapewne jakieś podstawy, ale czy słuszne? Pomyślałem, że to sprawdzę.

Polska gospodarka

Polska gospodarka rzeczywiście ma się nie najgorzej, najlepiej obrazuje to bilans handlowy, który w ostatnim czasie coraz częściej odnotowuje nadwyżkę.

source: tradingeconomics.com

Oprócz nadwyżki handlowej, rośnie też bardzo intensywnie ilość wydanych pozwoleń na budowę domów, pewnie swoją „cegiełkę” dołożył tu program 500+. Czy ten optymizm utrzyma się przez dłuższy termin? Czas pokaże.

source: tradingeconomics.com

Spada bezrobocie, co w konsekwencji podnosi standard życia, ludzie posiadają zdolność kredytową, która pozwala na uzyskanie finansowania budowy domu czy mieszkania, to w konsekwencji wpływa na ogólny dobrobyt obywateli. Jeżeli osoba pracuje, to kupuje, jeżeli kupuje, to napędza handel, usługi i produkcję.

source: tradingeconomics.com

Ogólnie rzecz biorąc, sytuacja ekonomiczna Polski jest dobra. Potwierdzają to też agencje ratingowe, które początkowo sceptycznie podeszły do oceny rządów nowej partii. Gdyby tak jeszcze zmniejszyć zadłużenie – byłoby świetnie!

Recesja w Chinach

Z gospodarką Chin jest bardzo ciekawy temat z jednego prostego względu – jest nieobliczalna. Dane w Chinach publikowane są bardzo szybko po zakończeniu kwartału i raczej nigdy nie są korygowane. To poddaje pod wątpliwość ich realność i rzetelność. Bynajmniej spoglądając na gospodarkę Chin z szerszej perspektywy widać ewidentny spadek rocznego wzrostu PKB. Jednakże czy jest to powód do krachu bądź recesji? Wiadome jest, że łatwiej zwiększyć obrót sklepu z 10 tys. zł do 11 tys. zł niż z 10 mln zł do 11 mln zł.

source: tradingeconomics.com

Problem z Chinami jest innego rodzaju. Indeks ChiNext, który jest odpowiednikiem amerykańskiego NASDAQ wybił się w dół z dość długiej konsolidacji. Bardzo ciekawie opisuje tę sytuację na swoim blogu Pan Wojciech Białek (główny analityk CDM PEKAO).

Uważam, że to co dzieje się i będzie się działo na chińskiej giełdzie nie powinno mieć znaczącego odbicia na polskiej giełdzie. Indeks SSE Composite już kilkukrotnie notował znaczące spadki (-70% po 2007 r., a następnie -50% w latach 2010-2014 oraz -45% w drugiej połowie 2015 r.), a w tym czasie nasz WIG radził sobie za każdym razem znacznie lepiej. Oczywiście krach czy recesja na giełdzie w Chinach wpłynie negatywnie na nasz rynek, ale na pewno aktywa będą bezpieczniejsze na GPW niż u Azjatów. Czy to umocnienie będzie jednak nadal trwać, a WIG pobije rekord?

Rekord z 2007 – czy to już drogo?

Wiele osób, szczególnie tych którzy dopiero od niedawna inwestują na giełdzie, często zadaje pytanie – czy warto jeszcze kupować akcje, czy nie za dużo wzrosły? Nie można mierzyć tego pod kątem wykresu indeksów, gdyż w 2007 roku spółki przynosiły zupełnie inne zyski niż w 2017 roku.

Dlatego aby sensownie wskazać czy nasz rynek ma potencjał do wzrostów, należy porównać wskaźniki C/Z i C/WK z 2007 roku do aktualnych.

Na wykresie widać wyraźnie, że mimo iż WIG zbliża się do szczytów z 2007 roku, to wycena polskich spółek jest stosunkowo tania. Od dołka z początku 2009 roku jesteśmy już co prawda dwukrotnie drożsi, ale do szczytów hossy brakuje nam jeszcze sporo. Przy założeniu, że wartość księgowa spółek nie będzie się zmieniać oraz zyski będą utrzymywać się na tym samym poziomie, to w odniesieniu do historycznych szczytów wycena polskich spółek powinna wzrosnąć o 100%. Aby to zobrazować wyobraźmy sobie KGHM po około 250 zł, CCC po 500 zł, LPP po 14 000 zł, PZU po 90 zł i tak dalej. Oczywiście są to założenia teoretyczne, każda spółka ma inny wskaźnik C/Z i C/WK, zakładając jednak ogólnie – cena akcji spółek na polskiej giełdzie powinna urosnąć o 100% aby było drogo jak w 2007 roku.

Druga kwestia to taka, że od dołka z 2009 roku do dziś minęło około 8 lat. Wskaźniki wyceny rynkowej wzrosły w tym czasie niemal dwukrotnie. C/Z z 7,0 do 13,6, a C/WK z 0,7 do 1,3. Można zatem wysnuć teorię, że jesteśmy w połowie hossy, która mogłaby się zakończyć w 2025 roku. Historycznie jednak wiadomo, że hossa „przyspiesza” w miarę napływu nowych inwestorów, a właściwie w miarę wzrostu ich euforii, zatem okres ten może zakończyć się wcześniej. Kiedy? Niestety nie jestem wróżką, analizuję jedynie to co dzieje się na rynku. Jeżeli w 2025 C/Z i C/WK będą na podobnych poziomach jak dziś to spokojnie powtórzę te same zdania co dziś – jesteśmy w połowie drogi. Zatem szanse, że WIG pobije rekord są całkiem spore.

Podsumowanie

Słowem podsumowania – polska giełda ma potencjał do wzrostów, a przebicie szczytów z 2007 roku powinno być tylko formalnością. Czy WIG pobije rekord wszechczasów i ustanowi nowe szczyty? Nie jesteśmy na pewno na etapie euforii i wyczerpania hossy, gdyż większość ludzi uważa, że jest bardzo drogo, ponieważ zbliżamy się do szczytów hossy i wolą poczekać, aż trochę spadną ceny. Ceny jak się okaże za kilka miesięcy lub lat nie spadną, a wzrosną i to znacząco. Wtedy w gazetach, radio i TV pojawią się informację o tym ile w ciągu roku można było zarobić na giełdzie. Przeciętny Kowalski podchwyci temat, przekaże go sąsiadom, rodzinie, znajomym i rozpocznie się ostatni etap hossy, który zakończy się jak zwykle sromotną przeceną.

Jeżeli jesteś mądrym inwestorem i szanujesz swoje pieniądze to moim skromnym zdaniem nie ma w tej chwili większych obaw co do inwestowania na polskiej giełdzie. Wybierając silne fundamentalnie spółki, nawet nie agresywne, a po prostu wypłacające corocznie dywidendę, możemy spokojnie uzyskać lepsze stopy zwrotu niż na lokacie przy aktualnych stopach procentowych. I na koniec:

3 powody dla których nie należy się bać polskiej giełdy

1. Polska gospodarka ma się dobrze, niskie bezrobocie, dobry bilans handlowy, nadwyżka budżetu, inflacja na przyzwoitym poziomie.
2. Nie jesteśmy zależni od Chin na tyle, aby się bać krachu ich gospodarki.
3. Wycena polskich spółek nie jest „droga”, jest odpowiednia, zdrowa, w sam raz aby część naszych aktywów stanowiły akcje polskich przedsiębiorstw.

Moim zdaniem to kwestia czasu, kiedy WIG pobije rekord i przekroczy magiczną barierę szczytów z ostatniej hossy. Nasza giełda jest nadal bardzo tania i można spokojnie założyć, że wzrost powyżej szczytów z 2007 roku to tylko kwestia czasu.

Dodaj komentarz