Force of Trend

Słowem wstępu

Od kilku dobrych lat inwestuję na GPW swoje pieniądze. Sytuacje życiowe są jednak różne i w lokowaniu kapitału bywały także przerwy – wtedy gotówkę przenosiłem na bezpieczne konta oszczędnościowe czy lokaty. W przerwach tych nie zapominałem oczywiście o rynku i przez cały ten czas szukałem nowych rozwiązań (szukam nadal). Dziś chciałbym się podzielić po krótce owocami mojej pracy.

Jak zapewne niektórzy wiedzą, na giełdach jest bardzo wiele instrumentów, które można analizować na wiele różnych sposobów. Od 2013 roku rozpocząłem inwestowanie w kontrakty terminowe (o tym czym są możecie poczytać m.in. tutaj oraz tutaj). Jest to bardzo ciężki kawałek chleba giełdowego, ponieważ jest to instrument pochodny, który nie ma w sobie cech papieru wartościowego. Prościej – nabywając kontrakt terminowy nie nabywamy żadnych praw związanych z danym instrumentem bazowym, od którego ten kontrakt pochodzi. Np. kontrakt terminowy na akcje KGHM nie uprawnia nas do dywidendy KGHM-u. Zapytacie: w takim razie po co inwestować w kontrakty? Odpowiedź jest wręcz banalna – aby zarobić na różnicy cen. Zwykły handel, kupujemy taniej, aby sprzedać drożej lub… Sprzedajemy krótko, aby odkupić tanio. Druga część zdania wyjawia jedną z zalet kontraktów terminowych, dzięki ich konstrukcji możemy inwestować także podczas bessy, zarabiając tym samym na spadkach cen. Jest to już pewnego rodzaju spekulacja.
Spekulować może każdy z nas, nawet w codziennym życiu. Możemy spekulować na temat tego kto wygra jutrzejszy mecz, jaka będzie pogoda, czy na ile punktów zdamy egzamin. To także jest spekulacja, nie jest to nic innego jak przewidywanie przyszłych wydarzeń. Nikt nie jest jasnowidzem i niczego nie można przewidzieć na 100%. Można jednak założyć coś na pewien procent np. prawdopodobieństwo wystąpienia opadów w woj. wielkopolskim wynosi 80%. Składają się oczywiście na to różne czynniki, o których nie mamy pojęcia, bo po prostu nie jesteśmy meteorologami. Znamy się natomiast na analizie rynku i tutaj dochodzimy do sedna. Możemy z pewnym prawdopodobieństwem przewidzieć dalszy ruch cen. Czynników, które mają na to wpływ jest na pewno nie mniej niż w przypadku prognozy pogody, dlatego też musimy skonstruować pewien plan inwestycyjny, który określi nam czy rynek będzie rósł czy też spadał.

System transakcyjny

Od 2012 r. wiele książek przewinęło się przez moje ręce, 90% z nich to książki o tematyce giełdowej, a z kolei połowa z nich zawierała w sobie wiele rozdziałów na temat strategii inwestycyjnych. Czym jest strategia inwestycyjna? Niczym innym jak zwykłym biznesplanem. W końcu inwestycja na giełdzie to jak sama nazwa wskazuje – inwestycja. Każdy inwestor posiada biznesplan swojej działalności. Jeżeli ktoś buduje restauracje musi założyć ile będzie go to kosztować, ile osób będzie musiał zatrudnić, jakie będą godziny otwarcia, czy będzie organizował imprezy zamknięte czy może będzie to restauracja dla lokalnej społeczności itd. 
Inwestor szanujący swoje pieniądze musi wejść na rynek posiadając swój własny plan. Pisałem o tym we wcześniejszych artykułach. Ktoś kto nie ma czasu na obserwowanie rynku może zakupić obligacje i raz w miesiącu lub raz na kwartał spojrzeć na kondycję spółki, która je wyemitowała. Najgorszy plan to inwestycja pod wpływem emocji (chociaż osobiście nie nazwałbym tego nawet planem). Ktoś przeczytał na forum, że ta spółka jest „gorąca” i inwestuje w nią całe swoje oszczędności, które po paru miesiącach warte są kilkaset złotych. Ktoś inny zobaczył świetne wyniki spółki za ostatni kwartał, ale nie doczytał w jej sprawozdaniu finansowym, że planuje ona ogromną emisję akcji (oznacza to tzw. „ssanie” kapitału z rynku – spółka szuka pieniędzy, być może banki jej nie finansują), po kilku tygodniach majątek przepadł.
Czytając to można się nieźle przestraszyć i zniechęcić do inwestycji na giełdzie. Nie to jednak jest moim celem, bardziej nazwałbym to ostrzeżeniem i wymownym apelem o rozwagę w podejmowaniu decyzji na rynkach kapitałowych. Podkreślam to szczególnie właśnie w tym artykule, ponieważ instrumenty pochodne (w tym kontrakty terminowe i opcje) to zaraz po rynku Forex najbardziej ryzykowne instrumenty. Różnica między rynkiem walutowym polega na tym, że na kontraktach terminowych obowiązuje niższa dźwignia finansowa, a cała transakcja odbywa się na rynku regulowanym przez GPW.


Mój system Force of Trend

Stworzony i testowany przeze mnie system oparłem na bazie innego przedstawionego przez A. Eldera w jego książce „Zawód – inwestor giełdowy”. Cały system opiera się tylko i wyłącznie o analizę techniczną i wykorzystuje opisaną w książce metodę trójekranową. Chodzi w niej o to, aby patrzeć na wykres instrumentu finansowego z trzech różnych perspektyw np. tygodniowej, dziennej i godzinowej. Poniżej opisuję cztery filary mojej strategii (czyt. biznesplan). 

Podstawowe założenia:

  • Gramy tylko zgodnie z trendem panującym na W1,
  • Na D1 ustalamy dzień wejścia w pozycję korzystając ze wskaźnika Force Index (FI),
  • Wchodzimy na rynek zleceniami BuyStop lub SellStop,
  • Ryzyko na transakcje maksymalnie 3% całości kapitału,
  • Stosowanie zleceń SL (cięcie straty) i przesuwanie go na BE (próg rentowności).


    Otwarcie pozycji:

    • Rozpoznajemy trend na W1 korzystając z histogramu MACD,
    • Na wykresie D1 korzystając ze wskaźnika FIszukamy momentu wejścia w pozycję:– FI > 0 w trendzie spadkowym to sygnał do ustawienia zlecenia SS poniżej świecy,– FI < 0 w trendzie wzrostowym to sygnał do ustawienia zlecenia BS powyżej świecy.
    • Jeżeli trend się nie potwierdzi i nowy dołek/szczyt nie zostanie wybity nasze zlecenie nie zostanie uruchomione. Po kolejnej świecy o kierunku przeciwnym do trendu ustawiamy zlecenie tuż pod/nad nią itd. aż do momentu aż nie zostanie ono zrealizowane lub do momentu zmiany trendu na W1.

    Cięcie straty (stop-loss):

    • Po zrealizowaniu zlecenia umieszczamy zlecenie SL poniżej/powyżej dołka/szczytu z ostatnich dwóch dni (dnia, w którym zawarliśmy transakcję i poprzedniego dnia),
    • Jeżeli cena skieruje się zgodnie z kierunkiem naszej pozycji i osiąga 1xSLprzesuwamy go na BE,
    • Zamykamy pozycję na poziomie 3xSL,
    • Jeżeli trend nadal trwa, możemy otworzyć kolejną pozycję po korekcie ceny i odpowiednim poziomie wskaźnika FI.

    Zarządzanie kapitałem:

    • Ryzykujemy tylko i wyłącznie 3% na transakcję,
    • Na koniec miesiąca następuje podział zysków wg następującego schematu:
      75% zysków dopisujemy do kapitału i przeznaczamy na dalsze inwestycje,
      25% zysków wypłacamy jako „dywidendę” na nasz rachunek prywatny (bardzo ważny aspekt psychologiczny, nagradzani pracownicy wykazują większe zaangażowanie i motywację).

    Wyniki systemu

    Okres badania: 01.01.2013 r. – dziś (13.12.2016 r.)
    Kapitał początkowy: 30 000,00 PLN
    Maksymalne ryzyko kapitału w jednej transakcji: 3%

    Wykres przedstawiający linię kapitału w trakcie stosowania strategii „Force of Trend”
    Poniższe wyniki dotyczące zysku/straty dotyczą jednego kontraktu. Cały system zawiera w sobie metodologię zarządzania kapitałem (kupujemy tyle kontraktów na ile pozwala nam poziom ryzyka, w tym przypadku 3%).
    Na wykresie nie ma uwzględnionych wypłat kapitału po transakcjach zyskownych (25% z zysku) oraz podatku w wysokości 19%.
    Strategia uwzględnia także poślizg cenowy na poziomie od 0,01 do 0,10 pkt.

    Liczba transakcji: 137 (138 otwarta)
    Transakcji zyskownych: 80 (wraz z transakcjami „na zero”)
    Transakcji stratnych: 57
    Średni zysk: 637,49 zł / transakcję
    Średnia strata: -250,72 zł / transakcję
    Stosunek zysk / strata: 2,54
    Maksymalny zysk: 1 485,00 zł
    Maksymalna strata: -850,00 zł
    Skuteczność systemu (transakcje „na zero” + transakcje zyskowne w stosunku do wszystkich): 58,39%
    Zapłacone prowizje: 5 514,00 zł
    Zysk brutto w całym okresie: 166,58%
    Zysk brutto średnioroczny: 27,78% (biorąc pod uwagę, że przez kolejne lata całość zysku reinwestujemy)

    Podsumowanie

    Generalnie rzecz biorąc system wygenerował zysk brutto na poziomie ok. 50 tys. zł z początkowych 30 tys. zł. Uważam, że jest to wynik bardzo dobry, szczególnie biorąc pod uwagę, że w tym samym czasie WIG zyskał 6,63%, a sam KGHM stracił -50,62%! 

    Założenia tej strategii nie są przypadkowe, ale nie są także dopasowane pod kątem jak najwyższych zysków. Każda z transakcji została zaewidencjonowana w programie Excel, z którego też odpowiednimi formułami obliczałem wyniki. Na potwierdzenie zamieszczam plik, który można pobrać stąd. Plik ten jest edytowalny, więc można zbadać wyniki zmieniając parametry: początkowy kapitał lub ryzyko. Nie był to proces łatwy i być może nie bezbłędny, ale jestem przekonany, że poświęcając na to tak wiele mojego czasu zrobiłem to dobrze. System automatyczny mógłby także popełnić błąd, może nie tyle co błąd, ale wygenerować sygnał na podstawie jakiejś anomalii lub zbieżności wskaźników. Technika jest zawodna tak samo jak ludzki umysł, nie oddawajmy jej zatem całego pola do popisu. 

    Na koniec najważniejsze. Od początku przyszłego roku rozpocznę upublicznianie realnych transakcji zawartych na podstawie tej właśnie strategii. W międzyczasie chcę jeszcze dokończyć jej testowanie na kontraktach walutowych z naszej GPW. Mam nadzieję, że całość artykułu nie była nudna i niejednego z Was zachęciła do założenia rachunku maklerskiego. Dla osób o większej awersji do ryzyka już niedługo przedstawię strategię inwestującą w akcje z polskiej GPW. Będzie to bardzo „łagodna” strategia, wymagająca poświęcenia zaledwie godziny w ciągu miesiąca na dokonanie transakcji.

    PS. Wszelkie pojęcia, które nie są znane początkującym inwestorom można znaleźć „u wujka” Google. Jeżeli jednak nie znaleźlibyście tam satysfakcjonującej odpowiedzi lub coś jest niejasne – chętnie odpowiem na wszelkie pytania. 

    Dodaj komentarz